Tekst 2 — Teksty do części „Język polski w użyciu”

Marcin Fabjański — Tekst 2 — Teksty do części „Język polski w użyciu”

Marcin Fabjański
[Pora na nudę]

Kiedy nie mamy innych ludzi – luster, w których możemy się przeglądać i tym samym utwierdzać się w przekonaniu o własnym istnieniu, dopada nas trwoga. W pospolitej wersji przybiera ona postać nudy. Zjawiska tak nieciekawego, że nie stało się ono zbyt częstym przedmiotem badań naukowców, którzy przebadali już w człowieku wszystko inne. Jednak i na nudę w końcu przyszła pora.

Poszatkowaliśmy rzeczywistość na to, co dobre, i na to, co złe, na przyjemne i na nieprzyjemne, i stosujemy strategię konia na szachownicy. Chcemy przeskakiwać momenty nudy i od razu pojawiać się na polu „ekscytacja”.

Nuda towarzyszy naszemu życiu na co dzień. Z badań, na które powołuje się „Scientific American Mind”1, wynika, że stan umysłu, który nazywamy nudą, jest groźniejszy, niż przypuszczano. W zbyt dużej dawce może zaszkodzić zdrowiu, a na pewno nam nie pomaga. Obniża efektywność działań, zadowolenie z pracy, za to zwiększa ryzyko nałogów. Osłabia motywację i sprzyja depresji.

Reagujemy na nudę na dwa sposoby: popadnięciem w bezruch i w apatię albo serią nerwowych gestów (machamy nogami, pstrykamy palcami, zmieniamy pozycję ciała). Jeśli nieruchomiejemy, oznacza to, że zgadzamy się na nudę i chcemy ją przeczekać. Jeśli wykonujemy nerwowe gesty, to buntujemy się przeciwko nudzie. To w skarłowaciałej formie te same dwie strategie, które dotyczą wszystkich istot na naszej planecie – walczyć albo zastygnąć i udać, że nas nie ma. Trzecia uniwersalna strategia – uciekać – w przypadku nudy najczęściej okazuje się niemożliwa do zrealizowania. Nie wyjdziemy przecież z sali konferencyjnej, kiedy szef wygłasza mowę motywacyjną roku.

Jedna z psychologicznych teorii nudy głosi, że jest ona wynikiem rozdzielenia naszych myśli od zewnętrznego środowiska. Nawet jeśli dzieje się coś atrakcyjnego, zostajemy przyklejeni do myśli i mamy poczucie, że minęliśmy się ze zdarzeniami. A czasem, że mijamy się z życiem. Epidemiolodzy z University College London twierdzą, że to niekoniecznie przenośnia. Przebadali urzędników państwowych w latach 70. XX wieku, a potem w roku 2010, i okazało się, że ci znudzeni umierali wcześniej i wcześniej doświadczali ataków serca. Inne badania przeprowadzone w kinie pokazują, że sceny wyciskające łzy mniej stresują widzów niż sceny nudne, na których aktorzy wieszają na przykład bieliznę. Oglądanie nudnych scen sprawia, że ciało wytwarza więcej kortyzolu – hormonu stresu.

To, że zatapianie się w myślach i oderwanie od środowiska jest szkodliwe, potwierdza mającą 2300 lat tezę greckich stoików, że zdrowie i szczęście zależą od tego, jak bardzo nasza uwaga jest dostrojona do naturalnych procesów życia. Albo będziemy uważni, albo będziemy chorować na nudę. Nie tylko nie poznamy życia, które toczy się wokół, lecz także zignorujemy życie w nas samych. Ale najpierw musimy się przebić przez barierę z nudy. Zmierzyć się z nią, zamiast od niej uciekać.

Przypisy i opis źródła

  1. „Scientific American Mind” – amerykańskie czasopismo naukowe publikujące artykuły z zakresu psychologii i neurologii.

Na podstawie: Marcin Fabjański, Oswajanie samotności. Cierpimy na narkotyczny głód cudzej uwagi, 15.02.2021, www.focus.pl

Autor i źródło materiału

Arkusz CKE, strona PDF 5
Materiał z arkusza CKE; zachowano oznaczenia autorów i źródeł. Nie nadano nowej licencji.