Tekst A
Łukasz Kwiatek
Między myślą a słowem
Wielu ludzi – sam do nich należę – utrzymuje, że najczęściej formułuje w głowie zdania, gdy o czymś świadomie myśli. Potrafimy sobie oczywiście także coś wizualizować: przywoływać sceny z ulubionego filmu czy własne wspomnienia, marzyć o wyprawie w Bieszczady, a nawet wyobrażać sobie, jak by to było, gdyby wyrosły nam skrzydła i moglibyśmy wzbić się w powietrze. Jednak gdy wykonujemy to, co zwykliśmy nazywać „myśleniem”, a nie – „wyobrażaniem sobie czegoś”, czyli gdy analizujemy swoją sytuację finansową, zastanawiamy się nad wyborem kierunku studiów, to wielu z nas – jeśli nie wszyscy – formułuje w głowie zdania w języku ojczystym. Dlaczego tak się dzieje? Wydaje się, że mogą istnieć dwie odpowiedzi na to pytanie.
Według bardziej radykalnej, takie myślenie po prostu odbywa się w języku – i poza nim byłoby niemożliwe. Dlaczego? Ponieważ to słowa czy pojęcia językowe pozwalają nam formułować pewne myśli, prowadzić pewne analizy. Nasz umysłowy model świata, w którym się poruszamy, gdy myślimy, został ukształtowany zgodnie z językiem naturalnym. To, jak kategoryzujemy świat, wynika z tradycji kulturowej, w której dorastamy. Kluczowym elementem tej tradycji jest ojczysty język, którego elementy – rzeczowniki, przymiotniki, czasowniki itd. – wyznaczają to, w jaki sposób przetwarzamy umysłem obiekty, ich własności, relacje między nimi, ich zachowania lub wykonywane przez nie czynności itd.
Druga, mniej radykalna odpowiedź na pytanie, dlaczego często zdajemy się myśleć w języku naturalnym, głosi po prostu, że język pozwala nam nieco lepiej porządkować myśli. Nadawać im ściślejsze formy. Myśli same w sobie są plastyczne jak niezastygła galareta: mogą przybierać różne kształty, gęstnieć i rozrzedzać się, a jeśli tylko poruszymy mocniej głową – chlapią na wszystkie strony. Język je usztywnia i nadaje im bardziej stabilną strukturę.
Od razu dodam, że nie mamy pojęcia, która z tych odpowiedzi jest poprawna – albo przynajmniej bliższa prawdzie. Filozofowie, którzy rozważają ten problem, posługują się często terminem „języka myśli” czy „języka myśleńskiego”.
Współczesne badania pokazują, że przetwarzanie języka – np. czytanie książek czy słuchanie opowieści innych osób – aktywuje rozmaite części mózgu. Nie wszystkie one wydają się wyspecjalizowane w zadaniach językowych – przeciwnie: znaczna część z nich angażuje się także w rozmaite inne czynności. Takie jak przetwarzanie wzrokowe, poruszanie się czy wyobrażanie sobie czegoś. Gdy czytamy sprawozdanie z meczu i dochodzimy do opisu akcji bramkowej, w naszych mózgach aktywują się m.in. te obszary, które byłyby aktywne także wtedy, gdybyśmy to my byli na boisku i brali udział w takiej akcji. Gdy słuchamy opisu krajobrazu – aktywują się obszary, które odpowiadają za widzenie (oraz za wyobrażanie sobie wzrokowe czegoś). Ogólny mechanizm tych aktywacji nazywa się mentalną lub kognitywną1 symulacją. Według rozmaitych teorii przetwarzania znaczenia to właśnie symulacja odpowiada za rozumienie języka – nie można zrozumieć danego zdania, jeżeli nie „zasymulujemy” w głowie jego znaczenia. Im te aktywacje bardziej plastyczne – bardziej odpowiadające podstawowym czynnościom czy doświadczeniom zmysłowym, które przeżywamy – tym łatwiej nam przyswoić sobie znaczenie wypowiedzi językowych. Dlatego opis meczu łatwiej nam zrozumieć niż traktat logiczny albo rozprawę filozoficzną.
Nie miejmy jednak złudzeń: teoria symulacji nie przybliża nas zasadniczo do rozwiązania naszego podstawowego problemu. Jej zwolennicy twierdzą bowiem, że język jest tylko jednym z przejawów aktywności umysłu. A przecież to, w jaki sposób nasz umysł symuluje mentalnie otaczającą nas rzeczywistość, przynajmniej po części jest uzależnione od tego, jak działa nasz ojczysty język.
Przypisy i opis źródła
- Kognitywny – mający związek z poznawaniem świata lub badaniem procesów poznawczych.
Na podstawie: Łukasz Kwiatek, Między myślą a słowem, www.granicenauki.pl
Tekst B
Robert Piechowicz
Mentalski: język, którym myślimy?
Dzięki językowi potrafimy skutecznie opowiadać, komentować, przekonywać, narzekać, złorzeczyć i przeklinać, mimo że nie grzeszy on precyzją, a my notorycznie łamiemy związane z nim standardy poprawności.
Choć nasza codzienna komunikacja zazwyczaj jest wystarczająco płynna i przynosi oczekiwane rezultaty, czasami towarzyszy nam uczucie, że słowa używane przez nas rozmijają się z naszymi myślami. Gdy „kotłują nam się myśli”, nadanie im postaci językowej może stać się po prostu niewykonalne. Chociażby z tego względu niełatwo jest mówić o emocjach czy tworzyć merytoryczne wypowiedzi w stanach pobudzenia emocjonalnego.
Powszechnie sądzimy, że nasze myślenie rozgrywa się w języku naturalnym, jest jakimś rodzajem cichego mówienia do samego siebie. Tak więc różnica między myśleniem a mówieniem polegałaby na – odpowiednio – braku lub obecności wokalizacji. Tymczasem, jak mogliśmy zauważyć, nasze umysły pracują dość wydajnie, co nie zawsze idzie w parze z możliwością klarownego wyrażenia językiem rezultatów tej pracy.
Jedna z prób wyjaśnienia problemów związanych z myśleniem i mówieniem jest związana z hipotezą tak zwanego języka myśli (myśleńskiego, mentalskiego). Głosi ona, że myślenie realizowane jest w pewnym specyficznym języku, składającym się z reprezentacji1 pojęć.
A zatem nasze myślenie dokonuje się przede wszystkim na podstawie pojęć, czyli umysłowych odpowiedników przedmiotów i stanów rzeczy. Niektóre z pojęć mają charakter wrodzony, inne wymagają poznawczych kontaktów ze światem zewnętrznym. Pojęcia mogą oddziaływać na siebie, stanowią podstawę ludzkiej aktywności, a ich treść oraz sposób funkcjonowania są dostępne naszej świadomości.
Można powiedzieć, że reprezentacje to swoiste klucze i kłódki. Kształt każdego z kluczy wpływa na to, która z kłódek nie stawi mu oporu.
Język myśli składa się z reprezentacji dla naszej wiedzy pojęciowej. Każda z takich reprezentacji ma możliwość przyczynowego oddziaływania na inne. Zdania wypowiedziane, usłyszane czy zapamiętywane są przekształcane na pojęcia. Pojęcia uruchamiają odpowiednie reprezentacje, a te są przekształcane przez odpowiedni mechanizm.
Automatyzm tego procesu decyduje o jego skuteczności, a jego efekt końcowy może nas olśnić, choć niekoniecznie będzie można o nim powiedzieć. W końcu język, choć giętki, nie zawsze może powiedzieć wszystko, o czym pomyśli głowa.
przetwarzania informacji.
Przypisy i opis źródła
- Reprezentacje – umysłowe odpowiedniki przedmiotów, zjawisk, wyrazów wykorzystywane podczas
Na podstawie: Robert Piechowicz, Mentalski: język, którym myślimy?, www.granicenauki.pl
Rozstrzygnij, czy teza zawarta w ostatnim zdaniu tekstu Roberta Piechowicza znajduje potwierdzenie w tekście Łukasza Kwiatka. Uzasadnij odpowiedź.
Odpowiedź zapisuje się na tym urządzeniu i w tej przeglądarce.
Podpowiedź
Opracowanie redakcyjne
Odsłaniaj wskazówki po kolei, tylko gdy potrzebujesz dalszej pomocy. Po każdej spróbuj wrócić do samodzielnego rozwiązania.
1. Od czego zacząć?
Porównaj rozumienie wyrażania myśli. Ich porządkowanie i kopiowanie nie muszą oznaczać tego samego.
2. Gdzie szukać?
U Kwiatka sprawdź opis myśli przed nadaniem im formy językowej i po nim.
3. Jak zbudować odpowiedź?
Wybierz kryterium i uzasadnij rozstrzygnięcie konkretnym ustaleniem. Zachowaj konsekwencję między oceną a opisanym wpływem języka.
Pokaż odpowiedź
Odpowiedź przykładowa / klucz CKE
- Znajduje potwierdzenie. Kwiatek pisze, że myśli są chaotyczne, a język je porządkuje, a więc nie oddaje chaosu myśli.
- Tak, znajduje potwierdzenie, ponieważ Łukasz Kwiatek uważa, że myśli same w sobie mają kształt płynny, galaretowaty – inny niż nadany im po zastosowaniu języka.
- Nie znajduje potwierdzenia. Skoro według Kwiatka język porządkuje myśli, to znaczy, że dzięki niemu człowiek może je precyzyjnie wyrazić.
- Nie znajduje potwierdzenia, ponieważ język jest w istocie nadaniem kształtu myślom.
- Nie znajduje potwierdzenia, ponieważ myślowy model świata został ukształtowany przez język – jest zgodny z językiem naturalnym.
Zasady oceniania
1 pkt – rozstrzygnięcie i trafne uzasadnienie w odniesieniu do tekstu Łukasza Kwiatka.
0 pkt – odpowiedź niepoprawna lub niepełna albo brak odpowiedzi.
Wyjaśnienie rozwiązania
Opracowanie redakcyjne
Krok po kroku
Możesz odpowiedzieć „tak”: Kwiatek opisuje myśli jako płynne i nieuporządkowane, a język nadaje im układ. Skoro przejście do słów zmienia postać myśli, nie jest ich prostym, wiernym skopiowaniem.
Możesz też odpowiedzieć „nie”, jeśli wykażesz, że porządkująca rola języka umożliwia precyzyjne ukształtowanie myśli. Klucz dopuszcza oba ujęcia, lecz rozstrzygnięcie musi wynikać z wybranego aspektu drugiego tekstu.
Na co uważać
Nie mieszaj argumentu o przekształcaniu myśli z wnioskiem o idealnym odwzorowaniu bez wyjaśnienia tej relacji.
Warunki pełnej odpowiedzi i punktacja
1 pkt – rozstrzygnięcie i trafne uzasadnienie w odniesieniu do tekstu Łukasza Kwiatka. 0 pkt – odpowiedź niepoprawna lub niepełna albo brak odpowiedzi.
Informacje i źródła zadania
ID zadania: POL-2023-SIERPIEN-F2023-Z1-2
Organizator: CKE
Wymagania PP2024: PP:I.2.1 | PP:I.2.3
Wymagania historyczne: I.2.1 przetwarza i hierarchizuje informacje z tekstów, np. publicystycznych […]; I.2.3 […] odczytuje informacje i przekazy jawne i ukryte […].
Autorzy: Łukasz Kwiatek | Robert Piechowicz
Umiejętności: I.2 Odbiór tekstów kultury