Agnieszka Krzemińska — Tekst 1 — Teksty do części „Język polski w użyciu”
Agnieszka Krzemińska
Kamień, papier, chmura
Verba volant, scripta manent, czyli „słowa ulatują, pismo pozostaje” – twierdzili Rzymianie. I mieli rację. Wszystko zaczęło się od paleolitycznych łowców – zbieraczy, którzy na ścianach jaskiń południowej Francji i Hiszpanii już ponad 40 tysięcy lat temu uwiecznili wizerunki zwierząt. Przyczyny powstania sztuki naskalnej pozostają tajemnicą, ale niewykluczone, że jedną z nich była niedoskonała ludzka pamięć, która wymagała jakiejś graficznej pomocy w utrwalaniu ważnych informacji.
Człowiek pisał na wszystkim, co miał pod ręką: na kamieniu, na glinie, na papirusie, na jedwabiu, na pergaminie, wreszcie – na papierze. Pergamin został wyparty przez papier dopiero w połowie XV wieku, gdy pojawiła się maszyna drukarska. Od tego momentu zmieniały się jedynie sposoby produkcji papieru i narzędzia piśmiennicze: gęsie pióro zaopatrzono w stalówkę, potem zmieniono je na pióro wieczne ze zbiorniczkiem na atrament, a w końcu – na długopis. Wykorzystywanie klawiatury to dziejowa nowość: mimo że pierwszą maszynę do pisania opatentowano w XIX wieku, to zdecydowana większość ludzi pisała ręcznie aż do momentu, gdy w domach na stałe zagościły komputery, a w naszych kieszeniach – smartfony.
Dziś szkoła jest jedną z ostatnich instytucji, w których długopisy trzymają się mocno, ale trochę za wcześnie, by mówić o śmierci papieru, służącego nam przez dwa tysiące lat. Przede wszystkim dlatego, że nowoczesne nośniki cyfrowe nadal są zawodne. Awaria komputera sprawia, że możemy stracić dane w nim zgromadzone. Z tego powodu ich bardziej zapobiegliwi użytkownicy zapisują ważne treści w wielu miejscach, również w chmurze. Niestety, dostęp do niej wymaga prądu, połączenia z siecią i jakiegoś urządzenia nawiązującego z nią kontakt. Ponadto w pościgu za coraz to nowszymi sposobami przechowywania treści, których wytwarzamy bardzo dużo, może nawet – za dużo, jesteśmy zmuszeni stale kupować nowe nośniki i zwiększać pojemność energochłonnych serwerów, przez co przyczyniamy się do produkcji elektrośmieci i do zużywania kurczących się zasobów energii.
Papier (choć powoli staje się produktem luksusowym i drogim) jest prostszy w użyciu, ponieważ do zapisu wystarczają ręka i ołówek, a do odczytania – oczy. Wbrew powszechnemu przekonaniu celulozowe kartki są dość trwałe, bo – jeśli nie spłoną – mogą z powodzeniem przetrwać 400 lat, podczas gdy zapis na taśmie magnetycznej znika po pół wieku, a na pendrivie typu flash – nawet po kilku latach. Z kolei teksty zapisane ręką ludzką przed wiekami na tradycyjnych nośnikach można odczytać, mimo że czas wytarł ich zarysy albo sprawił, że atrament wyblakł. Nowoczesne technologie umożliwiają wręcz odszyfrowywanie niewidocznych gołym okiem palimpsestów1, będących prawdziwą skarbnicą wiedzy o dawnych pokoleniach. Zapis analogowy ma jeszcze jedną zaletę – trudniej go podrobić niż zapis cyfrowy. Rozwój technologiczny sprawia, że nie przestaniemy korzystać z nośników cyfrowych, ale dla pewności powinniśmy sięgać także po te tradycyjne, które mają również walor estetyczny – nawet najlepszej jakości zdjęcie zabytkowego papirusu na ekranie komputera nie robi takiego wrażenia jak zobaczenie oryginału w muzealnej gablocie na własne oczy.
Przypisy i opis źródła
- Palimpsest – starożytny lub średniowieczny rękopis pisany na pergaminie, z którego wytarto wcześniejsze teksty.
Agnieszka Krzemińska, Kamień, papier, chmura, materiał własny CKE.
Autor i źródło materiału
Arkusz CKE, strona PDF 4
Materiał z arkusza CKE; zachowano oznaczenia autorów i źródeł. Nie nadano nowej licencji.